Wyk?ady o arrasach

Ostatnio zetkn?li?my si? z interesuj?cym terminem - „arras”. Zanim wyraz ten zajmie poczesne miejsce w naszym narodowym s?owniku pozwol? sobie wyg?osi? króciutki wyk?ad o arrasach.

Arrasy jak ka?demu wiadomo wróci?y do nas w lutym br.. przy rozpakowywaniu skarbów narodowych, w kolejnej skrzyni znaleziono obywatela kanadyjskiego C. Smitha, który zwini?ty w rulon bezczelnie udawa? arras. Po otrzymaniu azylu, przybysz zza ?elaznej kurtyny powieszony zosta? w salonie Kordegardy.

Tyle o historii zabytków. Zastanówmy si? teraz w jakich to znaczeniach u?ywany jest „arras” w mowie potocznej. Znamy ju? wyra?enie gwarowe „takiego arrasa”, s?yszeli?my o tele arrasie, czyli arrasie ogl?danym w programie telewizyjnym, coraz cz??ciej spotykamy w tramwaju powiedzenie: „Nie b?d? pan taki arras”. Wiemy, ?e a??asy to specjalny gatunek arrasów przeznaczony dla ludzi nie wymawiaj?cych litery r, a arraski to rodzaj dziewcz?t, które zapytane ile raz dadz? za stówk? odpowiadaj? „a raz”.

Nie znamy natomiast niektórych wydarze?, s?ownikowo zwi?zanych omawianym terminem. Frapuj?c? ciekawostk? mo?e si? wyda? historia pewnego dziennikarza, który zwabia? do swojej garsoniery nieletnie dziewcz?ta namawiaj?c je do obejrzenia autentycznego wawelskiego arrasa. Okaza?o si?, ?e ogl?dany egzemplarz z Wawelem nie mia? nic wspólnego.

Bardziej niepokoj?cym mo?e wyda? si? fakt, ?e ksi?dz proboszcz ze Szczukowa widzia? na Wschodzie gorej?cy arras a na nim jelenia w koronie i ?w. Huberta z rogami, ?e niedawno wznowiony zosta? film „Arras Szewczenko”, a w ostatnim wydaniu sennika egipskiego czytamy „arrasa stoj?cego w k?cie widzie?”- m?? ci? zdradza? b?dzie.

Zelektryzuje te? pa?stwa wiadomo??, ?e nowa partia popularnych samochodów osobowych „Syrenka” b?dzie mia?a siedzenia wybite arrasami w celu zwi?kszenia ich popytu za granic?. Nie l?kajcie si? jednak mi?o?nicy motoryzacji : „Nie taki arras straszny jakim go maluj?”.